Jeszcze w maju kilka razy zabrałem na spacer mój obiektyw do makro. Tak bardzo dawniej lubiłem podglądać ten świat malutkich owadów. Lubię nadal, ale zawsze jakoś brakowało już na to czasu.
Świat makro – nie dość, że ciężko go dostrzec gołym okiem, to jeszcze ciężko wypatrzeć ciekawe owady, scenki. Mnie udało się przyłapać muchy w kolorze moro podczas godów, pająka który wydawać by się mogło, że zebrał całkiem spore zapasy jedzenia, ale to żywe muchy, które podjadają jego zdobycz! Kto by się spodziewał takiego obrotu sprawy! Małego pluskwiaka wysiadującego jaja oraz zmoczonych w rosie motyla i chrząszcza, które koło siebie suszyły się w porannym słońcu.

































