Co dziś w ogrodzie

A kogo dziś spotkałem w ogrodzie? Ze wzrokiem coraz gorzej, ale udało mi się wypatrzeć trochę ciekawych owadów. Niektóre z nich może niezbyt chętnie, ale pozowały do zdjęć.

Modraszek ikar (Polyommatus icarus) przysiadł tuż koło krzaków malin i grzał skrzydła w porannym słońcu.

Modraszek ikar (Polyommatus icarus)

Na Wojsiłkę pospolitą (Panorpa communis) zawsze można liczyć. Na zdjęcie – niekoniecznie. Tym razem trafiłem wyjątkowo na taką bez ADHD. Siedziała i pozowała bardzo grzecznie.

Wojsiłka pospolita (Panorpa communis)

Odorka zieleniaka (Palomena prasina) również można łatwo spotkać niemal wszędzie. Ja trafiłem na młode pokolenie.

Odorek zieleniak (Palomena prasina)

I najfajniejsze dzisiajsze znalezisko – otwarte jajeczko, z którego wykluł się najprawdopodobniej jakowyś puskwiak.

Pozowanie cierpliwe

Operacja udana, pacjent przeżył. Jak dobrze wrócić do domu i mimo nie najlepszego jeszcze samopoczucia wziąć choć na chwilę aparat i zaglądnąć do ogrodu. A tam owadów nie brakuje i kilka z nich nawet cierpliwie pozowało. A… i żołędzie już się zawiązały :O

Na pożegnanie

W weekend musiałem się najeździć rowerem, bo musi teraz nastąpić przerwa techniczna. I tym razem nie chodzi o rower, a o Witka. Mam nadzieję, że będzie ona niezbyt długa i wkrótce powrócę ze zdjęciami. Jeśli nie z nowymi, to na pewno z archiwalnymi.

Tymczasem kilka fot z weekendowych wypraw, podczas których wykręciłem 150 kilometrów po leśnych szutrowych autostradach.

Wschód Księżyca | 10.09.2019

Czasem zaglądnę do archiwów zdjęć, które jeszcze nie ujrzały światła dziennego. Odkryłem ten niesamowity kadr sprzed pięciu lat! Od razu wróciły wspomnienia ciepłego wrześniowego wieczoru i tych emocji, kiedy fotografując wschodzący blady księżyc, nadleciało stado kruków, tworząc to nierealne ujęcie.

Nie młodzieniaszek

A tak sobie jeżdżę tym rowerem i niby nie ma z tego żadnego wymiernego pożytku, ale… po pierwsze czas spędzany na robieniu tego co się lubi, jest trochę cenny. Po drugie oglądanie i fotografowanie tych wszystkich małych i niedostrzeganych cudów natury. I po trzecie w dłuższej mierze zyskuje na tym nieco zdrowie, zwłaszcza że młodzieniaszkiem nie jestem 😉