Wschód Księżyca | 16.10.2024

Wracałem z przejażdżki rowerowej i szczęśliwy traf chciał, że w sakwie miałem aparat z teleobiektywem. Czemu? Bo księżyc właśnie niedawno wzeszedł i wisiał tuż nad horyzontem. I to niedaleko naszego 33-metrowego krzyża milenijnego.

Wiedziałem, że jak podjadę jeszcze z kilkaset metrów, to jest szansa, że znajdzie się on dokładnie za krzyżem. Łatwo nie było, bo krzaki i domy, ale udało się!

Determinacja

Każdy wyjazd na rower, choćby krótki, ale owocny w jakiekolwiek zdjęcia bardzo mnie cieszy. Tak też było jednego z ostatnich wieczorów, kiedy niebo postanowiło mnie nagrodzić za moją determinację pięknym spektaklem.

Uderzam w las

Wjechałem do tego lasu i pierwsza myśl, że coś przespałem. Kiedy się pojawiły te kolory?!? Zaraz jednak przypomniałem sobie, że przecież nie wszędzie tak jest, a ten zakątek był wyjątkowy. Z niecierpliwieniem czekam na lepszą pogodę, wsiadam na rower i uderzam na poszukiwania podobnych miejsc w moich okolicznych lasach.

Zdjęcia kolejne

Mimo że jesień w pełni nie jest tak łatwo znaleźć jesienny kadr idealny. Chociaż wiele i jeżdżę rowerem i spaceruję po okolicy, to ten kadr (zdjęcie pierwsze) uważam za najciekawszy, jaki zrobiłem w październiku. To drzewo znajduje się w parku w Wiśniowej, skąd pochodzą również kolejne zdjęcia.

Nie do podrobienia

O 6:15 musiałem kadrować po omacku, bo nic jeszcze nie było widać. Wtedy powstały dwa pierwsze zdjęcia. Uwielbiam ten moment, kiedy nie widzę co fotografuję, a po długim naświetlaniu na ekraniku aparatu pokazuje się obraz wyglądający, jakby był robiony w środku dnia. Tylko kolory zdradzają porę. Są niepowtarzalne i nie do podrobienia.

Kolejne dwie fotki powstały również przed wschodem słońca, ale nieco później. Wszystko to w sobotni poranek, kiedy to w końcu zabrałem na spacer swoją lustrzankę.

Kilka fotek

Chciałem połączyć rower z fotografowaniem. Jednak niebo było bezchmurne. Ale niebu nigdy nie można wierzyć, bo po kilkudziesięciu minutach zaczęły zbierać się chmury. Niskie słońce pięknie je podświetliło, a ja wróciłem z tymi kilkoma fotkami.

Kadry malowane

To był przepiękny poranek. Tym razem rower zostawiłem w domu, zapakowałem w torbę aparat i wybrałem się na fotografowanie na własnych nogach. Emocje, bo tak dawno nie fotografowałem lustrzanką, nie pozwoliły mi spać zbyt długo, Tym samym na miejscówkę dotarłem, kiedy jeszcze panowały egipskie ciemności.

Owszem, światło było piękne, ale to dopiero po wschodzie słońce świat stał się tak kolorowy, że poczułem się zagubiony, nie wiedziałem czy podziwiać, czy fotografować… Gdzie nie spojrzałem, tam przed oczyma malowały mi się kolejne kadry…

Zalew w Kamionce

Czy dzisiaj jest piątek? Tak. Czy na sobotę zapowiada się słoneczna pogoda? Tak. Czy będzie ciepło? Będzie rześko. Wiatr? Słaby.

Czyli zapowiada się rowerowa sobota, mam nadzieję. A tymczasem kilka fotek z innej rowerowej wycieczki. Wycieczki nad zalew w Kamionce.

Zespół Parkowo-Dworski i Folwarczny w Wiśniowej

Zespół Parkowo-Dworski i Folwarczny w Wiśniowej to fajne miejsce na spacery i szkoda, że jest dość daleko ode mnie. Tym razem wybrałem się na zupełnie niefotograficzną wycieczkę, ale skoro już miałem w kieszeni smartfon, a było tak ładnie, pokusiłem się o kilka (dziesiąt) zdjęć. No sami zobaczcie, jak tu nie fotografować.

Mglisty klimat

Sobota i niedziela były i deszczowe i mgliste. Ja ze zniecierpliwieniem czekałem, aż choć trochę przestanie padać, aby pójść do mojego ulubionego lasu bukowego na zdjęcia.

Nie wytrzymałem i poszedłem w mżawce. I dobrze, bo po kilkudziesięciu minutach mgła się rozeszła. Na szczęście zdążyłem w ostatniej chwili, aby uwiecznić ten niesamowity klimat.