Cisza absolutna

Tak to można fotografować. Kiedy już trafiłem w jedno z moich ulubionych miejsc, mogłem tam fotografować w którą stronę chciałem. Dookoła miękkie, rozproszone przez mgły światło, urokliwa polna droga, drzewa, z dala od cywilizacji. Cisza, o którą w dzisiejszych czasach dosyć trudno. Żadnego szumu samochodów czy kosiarek. No wiadomo, wszyscy jeszcze spali, ale tu była cisza absolutna.

Mgła i ziąb

Ten poranek mnie zaskoczył, jeśli chodzi o aurę. Nie spodziewałem się mgieł i aż tak zimnego powietrza. W najzimniejszym miejscu było tylko 4 stopnie na plusie. Przezornie ubrałem się solidnie, bo lepiej później z siebie po kolei ściągać warstwy, niż zmarznąć, a rękawiczki uratowały mi prawie życie.

Słońce wschodziło powoli, jakby też było zdziwione, że musi świecić w takich warunkach. Mgła snuła się po polu facelii z gracją i bez pośpiechu. A ja jechałem rowerem w tym bajkowym klimacie, czując się jak postać z jakiejś baśni – tylko że zamiast rumaka miałem swoje dwa kółka.

Nie zakwitły

Jeśli zakwitały, to później niż inne akacje. Nie pamiętam, ile razy kwitły przez ostatnie 10 lat, jak je fotografuję, ale może dwa lub trzy razy. W tym roku nie zakwitły. To nie zmienia faktu, że prezentują się zjawiskowo, a co cieszy – plac wokół nich jest zadbany, przy krzyżu mnóstwo roślin.

Nadal chętnie tam zajeżdżam i zazwyczaj nie spotykam żywego ducha. Dziwne… A, zapomniałem – to zazwyczaj taka godzina, że wszyscy jeszcze śpią.

Ptaki

Rzadko ostatnimi czasy wrzucam lustrzankę do sakwy i raczej fotografuję ajfonem, jednak kiedy już ją zabiorę, to bywa, że przejedzie ze mną całą trasę nieużywana . A czasem się przydaje – chociażby do ptaków 🐦, które gdzieś tam po drodze spotykam.

Zazwyczaj uciekają przede mną, zanim zdążę się zatrzymać i wyciągnąć sprzęt, ale kilka razy udało się je złapać w przyjemnych dla oka okolicznościach.

Lubisz spać długo?

Czy w weekend lubię wylegiwać się w łóżku? 🛏️ Tak, lubię spać do czasu, aż obudzę się sam z siebie. Czy śpię tak faktycznie? Nie. Jeśli tylko nie pada, zrywam się po trzeciej nad ranem, aby startować w drogę rowerem równo, albo i przed wschodem słońca🚴. Nie inaczej było w miniony weekend. I choć tym razem żadnych mgieł nie było, a światło było takie sobie, udało się po drodze zajechać nad jeziorka i zrobić te kilka zdjęć.

Standardy

Zimno i owszem. Buty przemoczone od trawy – tak. Ostatnio staje się to u mnie standardem. Wszystko przez te chłodne poranki. Ale jak jechać na rower, to tylko o świcie. Bo jazda, jazdą, ale jazda w takich warunkach i przy takim świetle – to już wyższy lewel turystyki rowerowej 🙂

Jedni  wstają na ryby, ja na rower. I tak sobie człowiek kręci zziębnięty, ale szczęśliwy, że miło spędził poranek, w ciszy, spokoju i bez ruchu na drogach.

Za gęsta

Tym razem mgła przerosła nawet moje oczekiwania. Była za gęsta! A przynajmniej nad stawem, gdzie liczyłem na zdjęcia. W tym miejscu była miejscami tak gęsta, że niebo zlewało się z wodą. Nawet kaczki pływające kawałek od brzegu były ledwo widoczne.

To jeden z tych poranków, kiedy człowiek niby się cieszy, bo „mgiełka była”, ale jednak jest trochę rozczarowany… Człowiek stoi, wytęża wzrok, kaczki giną we mgle, a zdjęcia… no cóż, bardziej impresjonistyczne, niż mogłem oczekiwać 🙂 Ale i tak było warto – dla samej ciszy i klimatu chociażby.

Co z makami?

– Witek! Nie było u Ciebie na blogu maków w tym roku? Dlaczego? 🤔
– No cóż, już się poprawiam i wrzucam kilka zdjęć kępek maków. Więcej nie widziałem do wczoraj, kiedy to trafiłem na ogromne czerwone pole. Ale zdjęć od razu mówię ciekawych nie zrobiłem. Bo to południe było i światło byle jakie…

Niech

Już niecierpliwie czekam na kolejny taki poranek. Poranek z mgłami i słońcem. Może być zimny jak ten ze zdjęć – to mi nie przeszkadza, mogę się grubiej ubrać. Byle warunki były tak magiczne jak wtedy.

Nie będzie mi przeszkadzać też wszechobecna wilgoć i rosa, ani to, że nogi będę miał mokre po kolana, a buty i skarpetki całkowicie przemoczone. Ani to, że rower będzie potrzebował gruntownego mycia, a kompletnie wypłukany ze smaru łańcuch – ponownego nasmarowania. Tylko niech takie warunki nastaną.

Tęcza, ale niska

O 17:00 słońce było na wysokości około 30 stopni nad horyzontem. Czy na trzy i pół godziny przed zachodem można dostrzec tęczę? Owszem. Jest niska i nie zawsze tak intensywna jak wieczorem lub rano, ale tak – można ją zobaczyć.

Chwilę wcześniej przeszła konkretna ulewa, ale zaraz potem niebo od zachodu zrobiło się czyste i zaświeciło słońce. Na kilka chwil, w jeszcze mocno padającym deszczu, pojawiła się niziutka tęcza. Siedziałem schowany w samochodzie, ale uchyliłem szybę i zrobiłem to zdjęcie. Co prawda zalało nieco wnętrze, ale czego nie robi się dla zdjęcia! 😊

Tęcza była delikatna, jakby niepewna, czy powinna się pokazać. Ot, taki nieśmiały ukłon od pogody dla tych, którzy nie uciekli od razu do domu. A ja, z mokrym aparatem i pokropioną tapicerką w lekkim szoku, siedziałem z bananem na twarzy. W końcu nie codziennie dostaje się taki prezent od natury – i to z pierwszego rzędu, przez boczną szybę auta.