Tu akurat byłem

Obłoki mgły podnosiły się powoli. Zaczęło się przejaśniać około południa, a ostatnie wisiały jeszcze przez następne kilka godzin. Moją uwagę zwrócił ten podświetlony niskim już słońcem. Akurat jadąc rowerem, byłem w okolicy kościoła w Czarnej Sędziszowskiej. To ten, który ostatnio również fotografowałem, ale z drugiej strony i z innymi równie widowiskowymi chmurami.

Ze słońcem lepiej

Podczas minionego tygodnia sporo jeździłem rowerem (przez siedem dni udało się wykręcić 440 kilometrów), a w niedzielę to nawet złapałem trochę słońca. Co tu dużo mówić, jak świeci słońce, to od razu inaczej się jeździ. I cieplej i przyjemniej. I zdjęcie można się zatrzymać zrobić.

Zaglądnąłem między innymi nad zalew w Cierpiszu i do żwirowni w Czarnej Sędziszowskiej.

Dziesięć tysięcy

Czy w mijającym tygodniu zrobiłem jakieś zdjęcia? Tak, ale niewiele. Czekają sobie spokojnie, bo teraz pochłonięty jestem jeżdżeniem rowerem. Tak sobie pomyślałem, że skoro już tyle tych kilometrów w tym roku przejechałem i do 10 000 brakuje już tak niewiele, to może warto spróbować dobić do takiej okrągłej liczby.

Wszystko uzależnione będzie od pogody w grudniu. Jak nas nie zasypie i temperatury będą dodatnie, to może się uda. Trzymajcie kciuki!

Tymczasem wrzucam kilka fotek z pamiętnego jedenastego listopada, kiedy świt powitał nas mgłą, szadzią i ogólnie bajkowym klimatem.

Album na dziesięciolecie

Nie wiem, czy to dobry pomysł, ale może by tak jakiś album zrobić z akacjami. Niedługo minie równe osiem lat, jak je fotografuję. Przez ten czas byłem tam pewnie dziesiątki, a pewnie grubo ponad sto razy. Powstało z pewnością setki zdjęć… A nie, poczekam jeszcze dwa lata i zrobię album na dziesięciolecie 😉 Swoją drogą ciekawe, jak gruby będzie. No i przydałby się sponsor… 😉