Mój obiektyw do makrofotografii zdecydowanie się marnuje. Leży i kurzy się w szufladzie. Ale jak co roku w maju wyciągam go z silnym postanowieniem, że w tym roku będzie inaczej. Montuję go na aparacie i ruszam najpierw do ogrodu, potem gdzieś w pola, na łąki w poszukiwaniu owadów do fotografowania.
I co roku wspominam, jak to dawniej nie mogłem się obejść bez makrofotografii. Może tego lata w końcu będzie inaczej, może częściej będę po niego sięgał…
Tymczasem kilka owadów, które spotkałem na dzień dobry.




































