Móc spędzić pogodne przedpołudnie na świeżym powietrzu, z dala od cywilizacji, to jak wygrać na loterii. Na te kilka godzin czas jakby się zatrzymuje i wszystko zwalnia.
Ruszam w teren, chodzę kilka godzin, wracam… a mam wrażenie, jakby minęła minuta, może kwadrans. Głowa odpoczywa, myśli gdzieś znikają, zostaje tylko droga i to, co wokół.
Dopiero gdy emocje opadną, zaczynam czuć te kilometry w kościach. Ale ból szybko mija, a widoki zostają w głowie na znacznie dłużej.




