Niedzielna przejażdżka rowerowa to nowe tereny, które choć oddalone zaledwie o 20–30 kilometrów od domu, nigdy nie zostały przeze mnie zeksplorowane rowerem. Po tej jeździe dotarło do mnie dlaczego – sporo tam stromych podjazdów, a drogi prowadzą głównie terenami zabudowanymi.
Niemniej oczywiście nie żałuję, tym bardziej że trafiłem na dwie klimatyczne kapliczki oraz kilka kilometrów tras prowadzących przez las. Do tych leśnych odcinków mam plan wrócić, gdy kondycja będzie w szczycie, a do kapliczek też chcę jeszcze zajrzeć, ale o poranku lub, jeszcze lepiej, wieczorem, kiedy światło będzie zdecydowanie zacniejsze.



