Śniegu już co prawda prawie nie ma, ale ja wracam do ubiegłotygodniowego piątku z pięknym zachodem słońca i stadami saren, które wtedy spotykałem kilkukrotnie.
Przemieszczały się w bezpiecznej odległości ode mnie, z wdziękiem i gracją. Jakby spacerowały razem ze mną, podziwiając ze mną niebo.



