Po tygodniu z dodatnimi temperaturami zima wróciła na nowo. Jeszcze wczoraj szusowałem na rowerze, a dziś brnąłem po kostki w świeżym śniegu. Długa ta zima w tym roku, ale tak to bywa w naszym klimacie. Nigdy nie wiadomo, jakiej pogody można się spodziewać w dłuższym okresie.
Wracając do mojego brnięcia w śniegu, wybrałem się oczywiście do lasu z aparatem i w końcu trafiłem na sarny gotowe do pozowania. Stęskniłem się za nimi, bo ostatnio naprawdę rzadko je spotykam. Pewnie dlatego, że nie czyham już na nie z aparatem tak często jak dawniej.
Tym razem natknąłem się na kilka stadek, ale jak widać tylko nieliczne chciały zaistnieć na moim blogu.



