Jakie jest pierwsze zdjęcie, które zrobiłem w 2026 roku? Nie chcielibyście wiedzieć 😄
Ale pierwszy plener był, mimo przeciwności w postaci chmur, całkiem udany. Zasadziłem się na wschodzący Księżyc, choć było wątpliwe, czy w ogóle pokona te chmury. Znalazł jednak niewielką szparę i zaprezentował się w całej swojej okazałości na kilkanaście minut.
Czekałem na niego na niedalekiej górce, skąd miał wschodzić dokładnie nad dwoma kościołami – w Olchowej (oddalonym o 2700 m) oraz drugim w Klęczanach, oddalonym o 6100 m. W chwili wykonywania zdjęcia Księżyc był już 24 minuty po wschodzie, znajdował się 2,2 stopnia nad horyzontem i był oświetlony w 99,95%. Pełnia miała miejsce 5 godzin wcześniej.
W sumie lubię te „polowania”, kiedy do samego końca nie wiadomo, czy plan w ogóle wypali. Tym razem się udało, choć Księżyc tylko na moment dał się złapać. I właśnie za tę nieprzewidywalność fotografia w plenerze wciąż sprawia mi tyle frajdy.