Wracam jeszcze do kilku fotek z niedzielnego spaceru. Nic szczególnego się nie wydarzyło, nie było spektakularnego światła, stad saren ani jeleni do fotografowania. Były za to zaspy na dróżkach i ślady ubite kołami jakichś pojazdów.
Ale przede wszystkim było świeże powietrze, cisza i bycie sam na sam ze sobą. I czasem to w zupełności wystarcza.



