Na początku stycznia śniegu prawie nie było. Też na chwilę, wieczorem, wyszło słońce, choć był to czas, gdy na niebie głównie panowały chmury. Delikatne obłoki stworzyły jednak kolorowy spektakl na niebie.
Wyjechałem na pobliskie wzniesienie, skąd mam widok na okolicę bliższą i dalszą. Pamiętam, że kiedy zaczynałem swoją przygodę z fotografią, nigdy nikogo tam nie spotykałem. Dziś to już popularne miejsce, do którego okoliczni mieszkańcy przyjeżdżają właśnie dla takich widoków.



