-10 stopni. Kto by w taki mroźny poranek ruszał się z domu? Byłem to ja. Chciałem na własne oczy zobaczyć, jak wygląda słońce, bo nie widziałem go już bardzo, bardzo długo. A dziś był ten dzień, kiedy od rana miało świecić całym swym blaskiem.
Dzień zacząłem nad pobliskim zalewem, podziwiając wschód słońca i przebierając nóżkami, bo w połączeniu z wiatrem ziąb był przeszywający. Kilka zdjęć i fruu — na spacer po lesie.



