Ja się w taką pogodę z domu póki co na fotografowanie nie ruszam. Przeczekam ten dwucyfrowy mróz w ciepełku. No… może jakiś godzinny spacer, ale szybki, żeby nie przemarznąć.
A póki co wspomnę początek listopada ubiegłego roku, bo akurat te niepublikowane zdjęcia wpadły mi w oko podczas przeglądania archiwów. Generalnie jesienią robię chyba najwięcej zdjęć, a potem leżą one w otchłaniach dysku, bo jesień przemija zdecydowanie szybciej, niż by się chciało.



