Jak będzie w lutym?

Miękkie i zimne poranne światło. Świat przyprószony białym, świeżym puchem. Czy to dzisiaj? Nie, to zdjęcia archiwalne z którejś z poprzednich zim. Miałem sporo czasu na wspominanie, bo nowych kadrów w tym miesiącu było jak na lekarstwo.

Czy to się zmieni w lutym? No może, może. Przede wszystkim dzień będzie dłuższy i mam nadzieję na więcej słonecznych chwil, zwłaszcza w weekendy.

To wystarcza

Wracam jeszcze do kilku fotek z niedzielnego spaceru. Nic szczególnego się nie wydarzyło, nie było spektakularnego światła, stad saren ani jeleni do fotografowania. Były za to zaspy na dróżkach i ślady ubite kołami jakichś pojazdów.

Ale przede wszystkim było świeże powietrze, cisza i bycie sam na sam ze sobą. I czasem to w zupełności wystarcza.

Na dwa kółka

Dodatnie temperatury na termometrach. W końcu. Niech to wszystko szybko się stopi, asfalty i ścieżki wyschną, bo rower już nie może doczekać się swojej kolejki.

Zima powoli odpuszcza, a w głowie coraz częściej pojawiają się trasy, które dawno nie widziały moich kół. Jeszcze chwila cierpliwości, kilka suchych dni i będzie można wrócić na dwa kółka.

Muszę poczekać

Czy to już resztki zimy w najbliższych dniach? Prognozy mówią o dodatnich temperaturach w ciągu dnia. W sumie chętnie wsiadłbym już na rower, bo dziś mija trzydziesty piąty dzień bez jazdy. Swoją drogą odliczam jak ktoś uzależniony odlicza dni abstynencji.

Proste, skoro i ja odliczam, jestem uzależniony od roweru. I choć znalazłem sobie inne aktywności, które mogłem uprawiać zimą, to jednak ciągle myślę o tym, kiedy wrócę na rower.

Ale na takie dłuższe wyprawy, podczas pięknych wschodów słońca… Ile jeszcze muszę poczekać?

W moment

Tak naprawdę w styczniu prawie w ogóle nie fotografuję. Sporo zdjęć, które wstawiałem, to archiwalia z poprzednich zim. Owszem, było kilka aktualnych kadrów, ale ostatnio warunki wyjątkowo mi nie sprzyjają wtedy, kiedy mam czas fotografować, czyli głównie w weekendy.

Czekam więc z niecierpliwością, aż dni wreszcie się wydłużą i pojawi się choć chwila, żeby po pracy wyskoczyć w plener, zanim zapadnie zmrok.

Poniższe zdjęcia są z niedzieli. Na dosłownie dwie, może trzy godziny wyszło słońce i udało mi się całkiem elegancko wstrzelić w ten moment.

Żywot sarny

Czy sarnę można oswoić? Tak, żeby chodziła za człowiekiem jak pies, na spacery, na fotografowanie… i pozowała na przykład w różnych miejscach do zdjęć?

Oczywiście, że nie, ale ta ze zdjęcia ewidentnie mnie prześladowała. Spotykałem ją dwukrotnie. Za pierwszym razem chwilę uważnie mi się przyglądała, a potem w te pędy zwiała, ale za drugim niespiesznie spacerowała, nie zwracając na mnie większej uwagi.

Przynajmniej mi się tak wydawało. A może po prostu zachód słońca tak ją zauroczył, że ja zeszedłem na dalszy plan.

Dla widoków

Na początku stycznia śniegu prawie nie było. Też na chwilę, wieczorem, wyszło słońce, choć był to czas, gdy na niebie głównie panowały chmury. Delikatne obłoki stworzyły jednak kolorowy spektakl na niebie.

Wyjechałem na pobliskie wzniesienie, skąd mam widok na okolicę bliższą i dalszą. Pamiętam, że kiedy zaczynałem swoją przygodę z fotografią, nigdy nikogo tam nie spotykałem. Dziś to już popularne miejsce, do którego okoliczni mieszkańcy przyjeżdżają właśnie dla takich widoków.