Podwójna przyjemność

W czerwcu trafiło się kilka chłodnych i mglistych poranków, ale i w lipcu już co najmniej dwa razy wpakowałem się w podobną aurę. Nie jestem żadnym specjalistą od przewidywania warunków do fotografowania – zresztą chyba nikt nie jest. Owszem, jako fotoamator śledzę prognozy pogody, ale i tak zawsze trzeba liczyć na łut szczęścia. A może przede wszystkim właśnie na niego, a nie na aplikacje…

Tak czy siak, we wtorek trafiły się warunki przecudowne – zarówno do fotografowania, jak i do jazdy rowerem. Taka poranna jazda w lekkiej mgle to zupełnie inna bajka niż kręcenie w środku dnia. Przyjemność jest zdecydowanie podwójna.

Nie myśli się wtedy o niedogodnościach, o bolącym od siodełka tyłku czy strzykających stawach. Człowiek chłonie tę jazdę całym sobą – wzrokiem, nosem, skórą, duszą. Wszystkim.

Opublikowane przez Witold Ochał

Projekty? Sesje? Plenery? Nie, ja tylko fotografuję.

Dodaj komentarz