Wracam dziś do ubiegłotygodniowego wschodu Księżyca, bo nie pokazałem jeszcze wszystkich zdjęć. Tego wieczoru zrobiłem znacznie więcej ujęć. Aby uchwycić najlepsze kadry, biegałem po polu tam i z powrotem. Każdy krok, każde przesunięcie aparatu zmieniało perspektywę, w jakiej ukazywał się Księżyc.
Gdy ten wisi nisko nad horyzontem, wydaje się nienaturalnie duży. To złudzenie optyczne, ale zawsze robi wrażenie – zwłaszcza gdy na pierwszym planie pojawiają się drzewa, dodając zdjęciu głębi.
























