Pojechał do akacji

Ciepło nie było, to w końcu zima, ale przecież ja nie usiedzę w domu. Wsiadłem na rower i postanowiłem przemierzyć kilkadziesiąt kilometrów. Cel? Moje akacje. Nie było mnie tam już od ponad tygodnia, a przecież takie miejsca muszę odwiedzać regularnie.

Niebo pozostawało bezchmurne, dając poczucie przestrzeni i swobody. Jedynie nad południowo-zachodnim horyzontem zawisła delikatna chmura, przypominająca zwiewną firankę rozwieszoną na wietrze. Próbowało przez nią przebić się słońce, rozlewając po horyzoncie ciepłe światło.

Dwie akacje, jak strażnicy przydrożnej kapliczki, trwały na swoim miejscu. Ich powykręcane konary wciąż pamiętały historie, których my już nie znamy. Stanąłem przy nich, odstawiłem rower i przez chwilę po prostu byłem.

Opublikowane przez Witold Ochał

Projekty? Sesje? Plenery? Nie, ja tylko fotografuję.

Join the Conversation

  1. PogaduchyMagduchy's awatar

1 Comment