Mniej roweru

Słońce zaczęło wyłaniać się zza mgły. Podążałem niezbyt pośpiesznie polną drogą wśród rozległych pól. To tę okolicę wybrałem na dzisiejszy plener i to był strzał w dziesiątkę. O dziwo o tak wczesnej porze w niedzielę, nie byłem na tym pustkowiu sam.

Spotkałem spacerowicza i uwaga… rowerzystę. Aż mi się przez chwilę smutno zrobiło, że ja na nogach, a on na rowerze. Ale szybko przypomniałem sobie o moim postanowieniu na ten rok – mniej roweru!

Łabędzie w zimie

Łabędzie na środku pola w środku stycznia? Sam byłem mocno zdziwiony.

Wczorajszy poranek był tak piękny, że oszołomiony chodziłem w te i we wte po polach w poszukiwaniu kadrów. Zupełnie nieodczuwalny mróz, mimo 4° na minusie, do tego słońce i zamglone powietrze. Wymarzone warunki do fotografowania.

Już na powrocie zauważyłem dziwne białe coś kilkaset metrów dalej. Zerknąłem przez teleobiektyw i nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Stadko łabędzi wylegiwało się w najlepsze na rozległym polu! Spróbowałem podejść jak najbliżej, ale tak, aby ich nie wystraszyć, niech się grzeją do słońca, bo jeszcze cała zima przed nimi.

Postanowienie noworoczne

Moje postanowienie na nowy rok? Zazwyczaj nie robię, ale na ten mam takie, żeby… mniej jeździć na rowerze. Tak, bo chyba jednak trochę przesadziłem w ubiegłym roku. 217 dni na rowerze… niby fajnie, ale przez to opuściłem się w fotografowaniu wschodów i zachodów słońca. Takiego prawdziwego fotografowania, z lustrzanką i statywem. A nie z przypadku, smartfonem znad kierownicy.

Poniżej kilka zdjęć z wczorajszego poranka. Te cudowne barwy pojawiły się na długo przez wschodem słońca. Długi czas naświetlania wyciągnął z tego wszystko, co najlepsze.

Spacery po śniegu

Czy taki klimat nie jest cudowny? Jest, ale wtedy gdy mamy wolny dzień, najlepiej cały weekend i możemy poświęcić czas na spacery po lesie, czy gdziekolwiek indziej.

Na obecną chwilę śniegu zostało już niewiele i z każdą chwilą znika go jeszcze więcej. Czy się z tego cieszę? W sumie to tak, bo już dziś udało się wyskoczyć na rower, a i w weekend przez południe może być i pięć stopni na plusie.

Kolekcja

Witek, były już jakieś kilometry w tym roku rowerem? Owszem, przez kilka dni, w ubiegłym tygodniu, temperatura miejscami dochodziła do dziesięciu stopni na plusie. Nie mogłem pozostać na to obojętny. Dwie kilkudziesięciokilometrowe wyprawy jak najbardziej wpadły do kolekcji. Sami zobaczcie, że pogoda wyglądała już prawie na wiosenną 🙂

Raniuszek

Za nami weekend z opadami śniegu. Po kilku dniach z temperaturami powyżej 5°C przyszedł czas na kolejną dawkę białego puchu. Odstawiłem zatem rower, wzułem buty i ruszyłem na spacer po okolicy.

W pewnym miejscu lasu moją uwagę zwrócił świergot ptaków. Cieniutkie, piskliwe trele wskazywały na jakieś maluszki. Okazały się nimi raniuszki, które z pewnością miały ADHD, bo nie potrafiły usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż niecałą sekundę! Mimo że wypstrykałem pół kliszy, tylko te dwa zdjęcia wyszły mi w miarę ostre.