Kowaliki widywałem w tej okolicy już kilkakrotnie. Zawsze jednak poza zasięgiem mojej lufy na aparacie 😉 Albo było za ciemno na jako taką fotografię.
Tym razem również próbowałem zrobić zdjęcie kowalikom buszującym w krzaczorach, kiedy kątem oka zauwazyłem, że jednen z nich przysiadł prawie jak na wyciągnięcie ręki na uciętym kawału drewna. Zdążyłem zrobić jedną fotkę i … udało się !

