Było tak zimno, że i tak musiałbym dreptać w miejscu, więc przynajmniej wydeptałem coś pożytecznego 🙂
Poniedziałkowy ranek był mroźny, bo dla mnie dziesiąć stopni na minusie w połączeniu z wiatrem, to ekstremalne warunki. Zimy w ostatnich latach mnie rozpieściły i odwykłem od zimna.
Mimo to porzuciłem domowe ciepełko i wylazłem w plener. I fajnie, bo jak to zwykle bywa, po wszystkim nie żałuję tylko cieszę się, że ruszyłem się i przyniosłem kilka fotek.



