Dwa gile na krzaku, drugie dwa u nosa. No, ale takie są uroki zimy ;).
Gile (te z krzaka) mnie zaskoczyły. Przedzierałem się skrajem lasu, kiedy całe stado wyleciało z zarośli i usiadło na krzakach na polanie, w bezpiecznej odległości, aby przyglądnąć się, kto śmiał je wystraszyć. Zanim włączyłem aparat, prawie wszystkie uciekły dalej. Poza tymi dwoma, nabardziej zainteresowanymi.


Śliczności. 🙂
PolubieniePolubienie