Te dwa tarczyki (Cassida sp.), goniły się po liściu, co jeden dogonił drugiego i na niego wyszedł (łatwo się domyśleć o co mu chodziło), to tamten (tamta) wyrwała mu się i uciekała dalej. I tak w koło Macieju. No bo nie sądzę, że to były dwa samce… 😉

