Wschód Księżyca | 03.05.2026

Zrobiłem to. Wyciągnąłem zakurzoną lustrzankę, założyłem teleobiektyw i poszedłem sfotografować wschodzący Księżyc. Nie dzisiaj. We wtorek. Kilka godzin po pełni.

Jest tu nieopodal na wzniesieniu duży żelazny krzyż i z mojej miejscówki to właśnie za nim miał wzejść Księżyc. A że oddalony byłem od krzyża sporo, Księżyc miał się wydawać na zdjęciu mega duży. Przy takich ujęciach najbardziej fascynuje mnie kompresja perspektywy. Długa ogniskowa robi z odległych planów jedną zwartą historię.

Nie był to długi rytuał planowania, raczej szybkie spojrzenie na aplikację, szybka decyzja i szybki marsz na górkę. Zasapany, ale z zapasem czasu stanąłem i czekałem. A kiedy się wyłonił, jeszcze kilka korekt mojego położenia. Było to możliwe tylko do pewnego stopnia ze względu na rosnące drzewa.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że takie chwile trwają bardzo krótko. Są ulotne. Mało kto zwraca na nie uwagę. Kilka minut i Księżyc przesuwa się, światło się zmienia. Bez pośpiechu, ale bez zwłoki.

Lubię takie fotograficzne polowania. Krótkie, konkretne, zakończone satysfakcją. Wracasz do domu, zgrywasz pliki i już wiesz, że to był dobry wieczór. I że warto było wyjść z domu, nawet jeśli to miała być tylko szybka akcja.

Opublikowane przez Witold Ochał

Projekty? Sesje? Plenery? Nie, ja tylko fotografuję.

Dodaj komentarz