Zaglądnijmy jeszcze do wierzb po sąsiedzku. Jak tam u nich wyglądała zima? No sami zobaczcie. Zacnie, tak mi się wydaje.
A ja, jak zwykle, lubię tam być, słuchać ciszy. Idealne miejsce, żeby odetchnąć i choć na chwilę przestawić się na tryb „nic nie muszę”.



